Rano obudził mnie Matt żebym wstawała bo spóźnię się do szkoły. Wyszedł z pokoju dopiero kiedy podniosłam się z łóżka, bo nie chciał mi uwierzyć dopóki sam nie zobaczy że nie pójdę znowu spać. Podeszłam do szafy wybierając ciuchy na dziś i kiedy już wszystko miałam ruszyłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic i wykonując wszystkie poranne czynności ubrałam się i umalowałam robiąc kreskę na powiekach i używając maskary. Przeglądając się w lusterku zauważyłam coś o czym zdążyłam już zapomnieć. Dotknęłam blizny i znowu przypomniało mi się to jak powstała. Potrząsnęłam mocno głowa chcąc pozbyć się obrazu z treningu. Słysząc wołanie Matta z dołu wyszłam szybko z łazienki i biorąc torbę z pokoju zeszłam do kuchni.
- Ja nie jem.- powiedziałam widząc mamę nakładającą śniadanie na talerze.- Nie jestem głodna.- dodałam widząc pytający wzrok rodziców.
- To chociaż usiądź przy stole i poczekaj na siostrę.- powiedział tata patrząc to na mnie to na Kajko. Spojrzałam na nią z prośbą, a ona od razu załapała o co chodzi.
- Ja idę dziś z dziewczynami wiec nie sadze aby Kath miała ochotę wybrać się z nami.- powiedziała patrząc na tatę.
- W takim razie ja się zmywam. -powiedziałam i biorąc butelkę wody z lodówki wyszłam z domu. To nic że jest dopiero 7:15 a ja mam lekcje na 8. Szkołę mam jakieś 20 minut drogi od domu. Postanowiłam że idę do mojego miejsca o którym nikt nie wie. Wyjęłam słuchawki i podłączając do komórki puściłam swoją play listę.
30 minut później
Wchodząc do szkoły czułam na sobie spojrzenia dzieciaków stojących na korytarzu. Chodzę do tej szkoły od długiego czasu a oni dalej traktują mnie jak nową. Idąc do swojej szafki natknęłam się na grupkę pierwszaków, czyli tych którzy się mnie boją. Słuchajcie dalej szkolnej elity to daleko zajdziecie~ pomyślałam widząc jak odsuwają się kilka kroków w tył.
Pewnie zastanawiacie się o co chodzi????
Otóż nasza ukochana szkolna elita od kilku lat rozpowiada pierwszakom że jestem wiedźmą, że jestem opętana i inne takie. A zawdzięczam to wszystko moim nienaturalnie czarnym oczom. To jedyna rzecz jaką dziedziczyłam po mamie. Kiedyś każdy mówił mi że jestem w ogóle do niej nie podobna ale gdy tylko spojrzał w moje oczy zaraz widział podobieństwo. Dobra... wracając od moich pierwszych dni w tej placówce byłam prześladowana za te oczy. Doszłam do szafki i biorąc książki potrzebne na najbliższe trzy lekcje zatrzasnęłam je w momencie kiedy ktoś chwycił mnie za ramie. Chwyciłam ową rękę i wykręcając ją zmusiłam właściciela kończyny aby upadł w taki sposób że klęczał na kolanach.
- Odważ się mnie dotknąć jeszcze raz a stracisz rękę.- syknęłam do Andrew. Jest kapitanem drużyny szkolnej w piłce nożnej, a przy okazji jest elicie. Może i jest silny ale lata treningów i tak czynią mnie silniejsza niż on. Kilku uczniów zaczęło się przyglądać naszej sytuacji. Uśmiechnęłam się triumfalnie do chłopaka który dalej klęczał i miał wymalowany ból na twarzy. Puszczając jego rękę odwróciłam i odeszłam pod swoją klasę, czyli klasę od historii. Za 5 minut miał zadzwonić dzwonek oznajmiając początek lekcji więc nie patrząc na innych weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej ławce przy oknie. Wyjęłam z torby słuchawki i podłączając je do telefonu puściłam losowo muzykę. Akurat padło na Now Is The Time. No co ? Może nie wyglądam ale lubię tego typu muzykę... Nie inaczej. Ja słucham muzyki ogólnie a nie jak inni słucham muzyki jednego piosenkarza czy zespołu. Nie to nie w moim stylu, chyba że chodzi o rock'owe zespoły.
Czyli ściślej mówiąc mój gust muzyczny sięga od metali, hard rock'a aż po piosenki z bajek Disney'a.
***
Siedziałam na lekcji patrząc przez okno, do końca moich lekcji zostało jeszcze 15 minut. W sumie to te 6 godzin minęło mi tylko na słuchaniu muzyki i rozmyślaniu. Na całe szczęście nauczyciele mnie dzisiaj nie wyrywali do odpowiedzi bo miałabym kilka uwag...Patrząc w okno wyjęłam słuchawki z uszu i sprawdziłam godzinę na telefonie. Zostało jeszcze 10 minut do dzwonka, czyliiii za jakieś 5 minut mogę wyjść z klasy. Patrząc w ekran telefonu poczułam szturchanie w ramię. Odwróciłam się powoli by ujrzeć jak Kajka wystawia w moją stronę zaciśniętą dłoń. Wzięłam od niej karteczkę i rozprostowałam ją. Czemu Alexa cały czas na ciebie patrzy ? To zdanie widniało na papierku starannym pismem Kajki. Popatrzyłam na drugą stronę sali i faktycznie Alexa przyglądała mi się uważnie. Nie wiem. - odpisałam i oddałam dziewczynie karteczkę. Popatrzyłam na nauczyciela, a ten kiwnął ledwo zauważalnie głową w moją stronę. Wrzuciłam książkę do torby i puszczając oko zdezorientowanej Kajce wyszłam z klasy.
Jeżeli chodzi o Alex'e to jest to jedna z normalniejszych w szkole osób należących do tej "popularnej paczki. Nie jest pustą blondynką tylko wręcz przeciwnie jest bardzo inteligenta i nie nosi całej tony tapety żeby być"piękną", prawie wogóle się nie maluje. Do tej szkoły chodzi jakieś 600 osób a ona jedna ma taki oryginalny kolor włosów, rudy a bardziej przypomina ogień. Jest nawet miła ale nie przepada za mną i w sumie dobrze bo ja jestem typem samotnika. Rozmyślając wyszłam ze szkoły i ruszyłam w stronę mojej ulubionej kawiarni "Sweet place" gdzie jest moje ulubione ciasto na które akurat miałam ochotę. Załączyłam muzykę w telefonie i akurat wypadło na polską piosenkę. Jedną z moich ulubionych -Akurat-Lubię mówić z tobą nie jest za wesoła a tekst ma interesujący, a jeszcze lepiej brzmi śpiewana w grupie przy dźwiękach gitary i w blasku ogniska. Idąc ulicą rozglądałam się dookoła i przyglądałam ludziom którzy wydali mi się interesujący. Zauważyłam blondyna na oko w moim wieku który słuchał muzyki z jedna słuchawką w uchu, rozmawiającego z jakimś brunetem. Obaj byli przystojni- nie nie pójdę zagadać. Blondyn chyba zauważył że się im przyglądam bo spojrzał na mnie i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniając uśmiech spuściłam głowę i patrząc pod nogi poszłam dalej. Chwilę później doszłam do kawiarni. Wchodząc od razu podeszłam do lady, gdzie stał jakiś brunet.
- Hej. Jest Jazzy ?- zapytałam kiedy tylko chłopak do mnie podszedł.
- Hej. Jasne.- odpowiedział - zawołać ją? - dodał po chwili.
- Jakbyś mógł. Powiedz że Kath przyszła.-odpowiedziałam a chłopak po chwili zniknął za zasłonką prowadzącą na zaplecze. Odwróciłam się tyłem do lady i oparta plecami przyglądałam się zdjęciom wiszącym na ścianach lokalu. Były tam krajobrazy, różne zabytki z Polski, Rosji i Irlandii. A skąd to wiem? Stąd że to moje zdjęcia. Kiedyś szukałam kogoś kto potrafi wywoływać zdjęcia i siedząc w tej kawiarni spotkałam Jazz. Ma własną ciemnię i stwierdziła że może mi wywołać te zdjęcia. Kiedy to robiłyśmy trochę rozmawiałyśmy i naprawdę się polubiłyśmy. Później rozwieszając zdjęcia przyglądałyśmy się im i kilkanaście spodobało się dziewczynie. Postanowiłam jej je podarować za pomoc, a ona stwierdziła że powiesi je w kawiarni rodziców żebym też mogła je oglądać.
- Kogo moje oczy widzą.- usłyszałam za plecami i powoli się odwróciłam. - Witam moją ulubioną klientkę. -dodała blondynka podchodząc do mnie.
- No witam panią. - odparłam z uśmiechem po czym przywitałyśmy się uściskiem. Zaczęłyśmy rozmawiać o tym co działo się u nas przez ostatnie parę dni bo ostatnio widziałyśmy się w sobotę czyli jakieś 4 dni temu. Opowiedziałam jej prawie o wszystkim tylko pominęłam wątek związany z pewnym brunetem. Po 6 godzinach rozmowy o wszystkim zaczęłam się zbierać do domu. W czasie spotkania miałam wyłączony telefon a szczerze mówiąc bałam się go włączyć. Bałam się zobaczyć te kilkanaście nieodebranych połączeń od mamy, taty, Matta i Caroline. Zawsze tak było kiedy nie wracałam dłużej do domu bez wcześniejszej informacji o tym. Po chwili gapienia się na czarny wyświetlacz telefonu zdobyłam się na odwagę i włączyłam go. Kiedy wszystko się załadowało wyświetliła się informacja - Masz 30 nieodebranych połączeń. . 10 od Mamy, 8 od taty, 9 od Matta i 3 od Kajki. Szłam do domu i słuchałam muzyki. Chyba zawsze jak gdzieś idę to robię. Wtedy nie mam tego wrażenia że jestem sama i odcinam się od tego świata. Idąc do domu musiałam przejść koło domu bruneta któremu wczoraj pomogłam. Popatrzyłam na okno mając wrażenie że ktoś mnie obserwuje. W oknie stał jakiś chłopak. Nie widziałam go dokładnie bo było już ciemno, widziałam tylko zarys postaci i odsłoniętą zasłonę. Szybko się otrząsnęłam i ruszyłam dalej do domu. Po 10 minutach byłam już w domu, zaraz po przekroczeniu drzwi zostałam opleciona czyimiś ramionami. Trzymały mnie tak mocno że nie mogłam się ruszyć ani na chwilę. Odwróciłam się i zobaczyłam...
__________________________________________________________
Witam :)
Rozdział miał być wczoraj ale nie byłam w stanie nawet na chwilkę usiąść przy laptopie żeby dokończyć.
Jest krótszy niż 1 i chyba trochę bardziej chaotyczny albo mi się tylko wydaje bo pisałam go częściami.
Niezbyt mi się udał ale to pozostawiam wam do oceny.
Następnego rozdziału możecie spodziewać się pod koniec maja.
Teraz niestety mam taki czas kiedy został nam miesiąc nauki i trzeba trochę poprawić oceny i zachowanie.
Szczególnie że z pewnych powodów dosyć często nie bywałam w szkole. A w niedziele jak tylko jest pogoda to wybywam na trasę :)
Ale nie będę was zanudzać. Zamiast tego zostawicie chociaż krótki komentarz bo przy poprzednim rozdziale jest prawie 30 wyświetleń a tylko jeden komentarz, więc...
Piszcie w komentarzach propozycje co mogłoby być inaczej, co jest według was źle i należy poprawić.
Możecie pisać propozycje na następne komentarze a te które mi się spodobają być może wykorzystam w następnym lub jeszcze dalszych częściach.
Wiec zostawiam was z tym wyżej i do następnego :)


