czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 2: To wszystko moja wina...

Następnego dnia 

Rano obudził mnie Matt żebym wstawała bo spóźnię się do szkoły. Wyszedł z pokoju dopiero kiedy podniosłam się z łóżka, bo nie chciał mi uwierzyć dopóki sam nie zobaczy że nie pójdę znowu spać. Podeszłam do szafy wybierając ciuchy na dziś i kiedy już wszystko miałam ruszyłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic i wykonując wszystkie poranne czynności ubrałam się i umalowałam robiąc kreskę na powiekach i używając maskary. Przeglądając się w lusterku zauważyłam coś o czym zdążyłam już zapomnieć. Dotknęłam blizny i znowu przypomniało mi się to jak powstała. Potrząsnęłam mocno głowa chcąc pozbyć się obrazu z treningu. Słysząc wołanie Matta z dołu wyszłam szybko z łazienki i biorąc torbę z pokoju zeszłam do kuchni.

- Ja nie jem.- powiedziałam widząc mamę nakładającą śniadanie na talerze.- Nie jestem głodna.- dodałam widząc pytający wzrok rodziców.
- To chociaż usiądź przy stole i poczekaj na siostrę.- powiedział tata patrząc to na mnie to na Kajko. Spojrzałam na nią z prośbą, a ona od razu załapała o co chodzi.
- Ja idę dziś z dziewczynami wiec nie sadze aby Kath miała ochotę wybrać się z nami.- powiedziała patrząc na tatę.
- W takim razie ja się zmywam. -powiedziałam i biorąc butelkę wody z lodówki wyszłam z domu. To nic że jest dopiero 7:15 a ja mam lekcje na 8. Szkołę mam jakieś 20 minut drogi od domu. Postanowiłam że idę do mojego miejsca o którym nikt nie wie. Wyjęłam słuchawki i podłączając do komórki puściłam swoją play listę.

30 minut później


Wchodząc do szkoły czułam na sobie spojrzenia dzieciaków stojących na korytarzu. Chodzę do tej szkoły od długiego czasu a oni dalej traktują mnie jak nową. Idąc do swojej szafki natknęłam się na grupkę pierwszaków, czyli tych którzy się mnie boją. Słuchajcie dalej szkolnej elity to daleko zajdziecie~ pomyślałam widząc jak odsuwają się kilka kroków w tył.

 Pewnie zastanawiacie się o co chodzi????
 Otóż nasza ukochana szkolna elita od kilku lat rozpowiada pierwszakom że jestem wiedźmą, że jestem opętana i inne takie. A zawdzięczam to wszystko moim nienaturalnie czarnym oczom. To jedyna rzecz jaką dziedziczyłam po mamie. Kiedyś każdy mówił mi że jestem w ogóle do niej nie podobna ale gdy tylko spojrzał w moje oczy zaraz widział podobieństwo. Dobra... wracając od moich pierwszych dni w tej placówce byłam prześladowana za te oczy. Doszłam do szafki i biorąc książki potrzebne na najbliższe trzy lekcje zatrzasnęłam je w momencie kiedy ktoś chwycił mnie za ramie. Chwyciłam ową rękę i wykręcając ją zmusiłam właściciela kończyny aby upadł w taki sposób że klęczał na kolanach.
- Odważ się mnie dotknąć jeszcze raz a stracisz rękę.- syknęłam do Andrew. Jest kapitanem drużyny szkolnej w piłce nożnej, a przy okazji jest elicie. Może i jest silny ale lata treningów i tak czynią mnie silniejsza niż on. Kilku uczniów zaczęło się przyglądać naszej sytuacji. Uśmiechnęłam się triumfalnie do chłopaka który dalej klęczał i miał wymalowany ból na twarzy. Puszczając jego rękę odwróciłam i odeszłam pod swoją klasę, czyli klasę od historii. Za 5 minut miał zadzwonić dzwonek oznajmiając początek lekcji więc nie patrząc na innych weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej ławce przy oknie. Wyjęłam z torby słuchawki i podłączając je do telefonu puściłam losowo muzykę. Akurat padło na Now Is The Time. No co ? Może nie wyglądam ale lubię tego typu muzykę... Nie inaczej. Ja słucham muzyki ogólnie a nie jak inni słucham muzyki jednego piosenkarza czy zespołu. Nie to nie w moim stylu, chyba że chodzi o rock'owe zespoły. 
Czyli ściślej mówiąc mój gust muzyczny sięga od metali, hard rock'a aż po piosenki z bajek Disney'a. 
 ***
Siedziałam na lekcji patrząc przez okno, do końca moich lekcji zostało jeszcze 15 minut. W sumie to te 6 godzin minęło mi tylko na słuchaniu muzyki i rozmyślaniu. Na całe szczęście nauczyciele mnie dzisiaj nie wyrywali do odpowiedzi bo miałabym kilka uwag...
Patrząc w okno wyjęłam słuchawki z uszu i sprawdziłam godzinę na telefonie. Zostało jeszcze 10 minut do dzwonka, czyliiii za jakieś 5 minut mogę wyjść z klasy. Patrząc w ekran telefonu poczułam szturchanie w ramię. Odwróciłam się powoli by ujrzeć jak Kajka wystawia w moją stronę zaciśniętą dłoń. Wzięłam od niej karteczkę i rozprostowałam ją. Czemu Alexa cały czas na ciebie patrzy ? To zdanie widniało na papierku starannym pismem Kajki. Popatrzyłam na drugą stronę sali i faktycznie Alexa przyglądała mi się uważnie. Nie wiem. - odpisałam i oddałam dziewczynie karteczkę. Popatrzyłam na nauczyciela, a ten kiwnął ledwo zauważalnie głową w moją stronę. Wrzuciłam książkę do torby i puszczając oko zdezorientowanej Kajce wyszłam z klasy. 
Jeżeli chodzi o Alex'e to jest to jedna z normalniejszych w szkole osób należących do tej "popularnej paczki. Nie jest pustą blondynką tylko wręcz przeciwnie jest bardzo inteligenta i nie nosi całej tony tapety żeby być"piękną", prawie wogóle się nie maluje. Do tej szkoły chodzi jakieś 600 osób a ona jedna ma taki oryginalny kolor włosów, rudy a bardziej przypomina ogień. Jest nawet miła ale nie przepada za mną i w sumie dobrze bo ja jestem typem samotnika. Rozmyślając wyszłam ze szkoły i ruszyłam w stronę mojej ulubionej kawiarni "Sweet place" gdzie jest moje ulubione ciasto na które akurat miałam ochotę. Załączyłam muzykę w telefonie i akurat wypadło na polską piosenkę. Jedną z moich ulubionych -Akurat-Lubię mówić z tobą nie jest za wesoła a tekst ma interesujący, a jeszcze lepiej brzmi śpiewana w grupie przy dźwiękach gitary i w blasku ogniska. Idąc ulicą rozglądałam się dookoła i przyglądałam ludziom którzy wydali mi się interesujący. Zauważyłam blondyna na oko w moim wieku który słuchał muzyki z jedna słuchawką w uchu, rozmawiającego z jakimś brunetem. Obaj byli przystojni- nie nie pójdę zagadać. Blondyn chyba zauważył że się im przyglądam bo spojrzał na mnie i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniając uśmiech spuściłam głowę i patrząc pod nogi poszłam dalej. Chwilę później doszłam do kawiarni. Wchodząc od razu podeszłam do lady, gdzie stał jakiś brunet. 
- Hej. Jest Jazzy ?- zapytałam kiedy tylko chłopak do mnie podszedł. 
- Hej. Jasne.- odpowiedział - zawołać ją? - dodał po chwili.
- Jakbyś mógł. Powiedz że Kath przyszła.-odpowiedziałam a chłopak po chwili zniknął za zasłonką prowadzącą na zaplecze. Odwróciłam się tyłem do lady i oparta plecami przyglądałam się zdjęciom wiszącym na ścianach lokalu. Były tam krajobrazy, różne zabytki z Polski, Rosji i Irlandii. A skąd to wiem? Stąd że to moje zdjęcia. Kiedyś szukałam kogoś kto potrafi wywoływać zdjęcia i siedząc w tej kawiarni spotkałam Jazz. Ma własną ciemnię i stwierdziła że może mi wywołać te zdjęcia. Kiedy to robiłyśmy trochę rozmawiałyśmy i naprawdę się polubiłyśmy. Później rozwieszając zdjęcia przyglądałyśmy się im i kilkanaście spodobało się dziewczynie. Postanowiłam jej je podarować za pomoc, a ona stwierdziła że powiesi je w kawiarni rodziców żebym też mogła je oglądać. 
- Kogo moje oczy widzą.- usłyszałam za plecami i powoli się odwróciłam. - Witam moją ulubioną klientkę. -dodała blondynka podchodząc do mnie. 
- No witam panią. - odparłam z uśmiechem po czym przywitałyśmy się uściskiem. Zaczęłyśmy rozmawiać o tym co działo się u nas przez ostatnie parę dni bo ostatnio widziałyśmy się w sobotę czyli jakieś 4 dni temu. Opowiedziałam jej prawie o wszystkim tylko pominęłam wątek związany z pewnym brunetem. Po 6 godzinach rozmowy o wszystkim zaczęłam się zbierać do domu. W czasie spotkania miałam wyłączony telefon a szczerze mówiąc bałam się go włączyć. Bałam się zobaczyć te kilkanaście nieodebranych połączeń od mamy, taty, Matta i Caroline. Zawsze tak było kiedy nie wracałam dłużej do domu bez wcześniejszej informacji o tym. Po chwili gapienia się na czarny wyświetlacz telefonu zdobyłam się na odwagę i włączyłam go. Kiedy wszystko się załadowało wyświetliła się informacja - Masz 30 nieodebranych połączeń. . 10 od Mamy, 8 od taty, 9 od Matta i 3 od Kajki. Szłam do domu i słuchałam muzyki. Chyba zawsze jak gdzieś idę to robię. Wtedy nie mam tego wrażenia że jestem sama i odcinam się od tego świata. Idąc do domu musiałam przejść koło domu bruneta któremu wczoraj pomogłam. Popatrzyłam na okno mając wrażenie że ktoś mnie obserwuje. W oknie stał jakiś chłopak. Nie widziałam go dokładnie bo było już ciemno, widziałam tylko zarys postaci i odsłoniętą zasłonę. Szybko się otrząsnęłam i ruszyłam dalej do domu. Po 10 minutach byłam już w domu, zaraz po przekroczeniu drzwi zostałam opleciona czyimiś ramionami. Trzymały mnie tak mocno że nie mogłam się ruszyć ani na chwilę. Odwróciłam się i zobaczyłam...

__________________________________________________________
Witam :)
Rozdział miał być wczoraj ale nie byłam w stanie nawet na chwilkę usiąść przy laptopie żeby dokończyć.
Jest krótszy niż 1 i chyba trochę bardziej chaotyczny albo mi się tylko wydaje bo pisałam go częściami.
Niezbyt mi się udał ale to pozostawiam wam do oceny.
Następnego rozdziału możecie spodziewać się pod koniec maja.
Teraz niestety mam taki czas kiedy został nam miesiąc nauki i trzeba trochę poprawić oceny i zachowanie.
Szczególnie że z pewnych powodów dosyć często nie bywałam w szkole. A w niedziele jak tylko jest pogoda to wybywam na trasę :)
Ale nie będę was zanudzać. Zamiast tego zostawicie chociaż krótki komentarz bo przy poprzednim rozdziale jest prawie 30 wyświetleń a tylko jeden komentarz, więc...
Piszcie w komentarzach propozycje co mogłoby być inaczej, co jest według was źle i należy poprawić.
Możecie pisać propozycje na następne komentarze a te które mi się spodobają być może wykorzystam w następnym lub jeszcze dalszych częściach.
Wiec zostawiam was z tym wyżej i do następnego :)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdział 1

Ughh... Czy tylko ja tak strasznie nienawidzę miejsca które nosi nazwę SZKOŁA ? Chyba nie... 
Jeszcze 2 miesiące i upragnione wakacje. No cóż przeżyję, JAKOŚ.
Razem z Kat weszłam do szkoły i poszłyśmy pod sale w której miała być nasza pierwsza lekcja dzisiaj. Popatrzyłam na plakietkę wiszącą na drzwiach z napisem BIOLOGIA. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Moi drodzy męczarnie czas zacząć-pomyślałam. Weszłam do klasy i usiadłam jak zwykle w ostatniej ławce pod oknem. Wyjęłam książki i brudnopis. W sali pojawiła się Morgan... Ughh nienawidzę jej oczywiście ze wzajemnością. 

- Witam klaso, dzisiaj...-zaczęła ale ja już po chwili wyłączyłam się i otwierając mój brudnopis zaczęłam myśleć jak przerobić gaz w mojej zabawce. po 45 minutach byłam pierwszą osobą która wyszła z tego piekielnego pomieszczenia. Kierunek- sala od historii,a później angielski. Każda moja lekcja wyglądała tak samo. Po 5 minutach wyłączałam się myśląc jak przerobić maszyny w moim garażu.

Czwarta lekcja. Matematyka. Po piętnastu minutach od dzwonka Pan Frost podszedł do mnie chcąc coś powiedzieć ale jak na szczęście/nieszczęście w głośniku rozległ się głos dyrektora. 
-Katherina Shay proszona o natychmiastowe pojawienie się w moim gabinecie. I radzę się pospieszyć.-głos Crusch'a zabrzmiał ,a Frost był niezadowolony bo najprawdopodobniej znowu chciał porwać mnie do odpowiedzi z tego co przed chwilą tłumaczył. Wstałam zbierając swoje książki z ławki i skierowałam się do wyjścia. 
- Niech się pan nie denerwuje jeszcze pan mi wstawi tą 1 do dziennika spokojnie.- rzuciłam przez ramie uśmiechając się chamsko. Po chwili będąc na korytarzu usłyszałam jego krzyk a po chwili śmiech klasy. Doszłam pod gabinet i minęłam się w progu z Greg'iem, to taki szkolny chuligan. Przynajmniej raz na 3 lekcje ląduje u Crusch'a. 
-Co tym razem?-zapytałam przechodząc. 
- Biologia.- rzucił i już wszystko wiedziałam. Weszłam do gabinetu a tam już czekała na mnie herbata w moim ulubionym kubku i ciasto. Nie żeby ktoś pomyślał że mam jakieś ulgi u dyra ale po prostu po 2 latach ludzie się znają. 
- Cześć Rob .- rzuciłam siadając na biurku- O co tym razem chodzi? 

- Jest sprawa Katherino...-powiedział z powagą w głosie.

- No mów o co chodzi.

- Ty jesteś w tym najlepsza bo zajmujesz się tym od dziecka. Tylko tobie mogę powierzyć pod opiekę mój nowy pojazd. Tylko tobie ufam.- powiedział i podał mi dwa kluczyki. Popatrzyłam na nie i uśmiech sam się pojawił na mojej twarzy. Rob kupił sobie dwa pojazdy będące jego i moim marzeniem.
Lamborgini aventador i honda VFR.
I to MI powierzył przetestowanie tego sprzętu.
- Mam nadzieje że wiesz czego od ciebie oczekuje. - dodał i chwile później rozmawialiśmy już o tym wszystkim. 


Po godzinie wyszłam z gabinetu razem z dyrektorem i poszłam tak jak mi pozwolił do mnie do warsztatu gdzie podstawił rano dwa sprzęty. Od razu podeszłam do auta i wkładając kluczyki na swoje miejsce postanowiłam sprawdzić jak chodzi silnik. Chwile później usłyszałam muzykę dla moich uszu. Tu wszystko szło jak powinno, trzeba tylko sprawdzić jak jeździ ale to później. Wyłączyłam pracujący silnik i podeszłam do motoru. To był motor który był marzeniem Rob'a. 

Chciałam sprawdzić jak chodzi wiec biorąc ze stolika kask wsiadłam na motor i przejechałam się do mojego ulubionego sklepu z częściami. Kupiłam olej i parę mniejszych części które potrzebowałam. Pożegnałam się z właścicielem i wychodząc zobaczyłam chłopaka przyglądającego się motorowi. 
- W czymś pomóc? -zapytałam zakładając plecak z zakupami na plecy i spoglądając na chłopaka. Był to brunet z grzywką podniesioną na żelu, która wystawała spod fullcap'a. Na oczach miał czarne rayban'y więc nie widziałam jakie ma oczy. Kiedy sie mu tak przyglądałam dostrzegłam w nim podobieństwo mojego kolegi z Polski, tylko że tamten chłopak nie żyje. Przyglądał się maszynie z zaciekawieniem. W chwili w której chciał coś powiedzieć zadzwonił jego telefon. Popatrzył na wyświetlacz urządzenia i krzywiąc się odrzucił połączenie. 
- Nie odbierzesz? - zapytałam patrząc na chłopaka który wyłączając komórkę schował ją do kieszeni.
- Nie, nie mam ochoty z nimi teraz.-odpowiedział patrząc na motor. 
- Chcesz się przejechać? - zapytałam patrząc to na chłopaka, to na pojazd. 
- Serio? - zapytał. Popatrzyłam na niego i zauważyłam że na jego twarzy maluje się ekscytacja i zdziwienie w tym samym momencie. 
- Serio pytam. - odpowiedziałam uśmiechając się.- to co? Jedziesz czy jak? - dodałam wyciągając w jego stronę kask. Popatrzył nie pewnie na mnie, a później na kask. 
- Jasne -odpowiedział na moje pytanie i chowając okulary do kieszeni założył kask. Wsiadłam i założyłam swój kask. 
- No na co czekasz? Zaproszenie mam wysłać?- zapytałam widząc że chłopak stoi i patrzy na to co robię. Posłał mi uśmiech i wsiadł na motor obejmując mnie w pasie żeby nie spaść podczas jazdy. Kiedy to zrobił uśmiechnęłam się pod nosem. 
- No to jedziemy. Podrzucę cie do domu okej? - powiedziałam do bruneta. Ten podał mi adres. Okazało się że to kilka domów ode mnie. Stwierdziłam ze pojedziemy do mnie i tam zostawię rzeczy a później go odprowadzę. 
- Poczekasz na chwilkę ? Odstawie motor. - zapytałam kiedy dotarliśmy do mojego warsztatu. Chłopak kiwnął głową. Wzięłam od niego kask i odłożyłam na jego miejsce razem z moim na szafkę. Zamknęłam warsztat i wrzucając klucze do kieszeni podeszłam do chłopaka.
- Tak właściwie  to jak masz na imię? - zapytał brunet gdy tylko do niego podeszłam.
- ... Kathrin ale może być Kat. -opowiedziałam patrząc na swoje trampki.
- Nathan jestem - przedstawił się chłopak uśmiechając się do mnie lekko co odwzajemniłam.- Mogę o coś zapytać? 
- Słucham.
- Czyj to był warsztat? 
- Mój. -opowiedziałam patrząc na niego. -  Dlaczego pytasz?
- Wydawało mi się że stało tam auto mojego wujka Roba... ale chyba się pomyliłem.
- A jest on dyrektorem 
- North West High Scholl.-powiedzieliśmy razem. Chłopak popatrzył na mnie z zaciekawionym spojrzeniem.
- Znasz go? -zapytał gdy ocknął się z szoku.
- Taaa. Chodzę do tamtej szkoły a Rob to chyba jedyna normalna osoba w tej budzie. -powiedziałam. - i tak to było jego auto chciał żebym sprawdziła czy wszystko chodzi tak jak powinno.
- Widocznie ci ufa skoro to tobie powierzył to zadanie -powiedział Nath uśmiechając się do mnie. Kiwnęłam głową. W tym samym momencie dotarliśmy pod jego dom. - chciałem... -zaczął mówić ale przerwało mu otwarcie drzwi i chwile później chłopak w lokach zaczął na niego wrzeszczeć.
- Młody do jasnej cholery! Gdzie ty byłeś?!? Szukamy cie od trzech godzin!! Telefonu nawet nie potrafisz odebrać?!!! - loczek chyba nawet nie zauważył ze Nathan nie jest sam. 
Chłopak spojrzał na mnie błagając spojrzeniem o pomoc. Stanęłam obok niego wtulając się w jego ramie i w tym samym momencie loczek mnie zauważył przez co umilkł.
- Umm... No.. to... my... po-pogadamy później młody.- powiedział w szoku i w jednej sekundzie zniknął w drzwiach domu. Popatrzyłam na chłopaka którego dalej obejmowałam i zauważyłam na jego twarzy szeroki uśmiech. 
- Dziękuje za pomoc. - usłyszałam gdy odsunęłam się od chłopaka stając jakieś dwa metry przed. Podniosłam na niego swój wzrok i zobaczyłam że mi się przygląda. - w sumie... to czemu mi pomogłaś? Myślałem że to zignorujesz i będziesz patrzyć co się stanie.
- Ja... umm.. nie wiem. Przepraszam... nie powinnam.- powiedziałam i odeszłam jak najdalej od chłopaka. 

*pare godzin póżniej, *
Leżałam na łóżku w moim pokoju i zastanawiałam się dlaczego to zrobiłam. No właśnie czemu?
Tak szczerze to naprawdę nie wiedziałam czemu . Może dlatego ze ten chłopak wydawał mi się bardzo podobny do Patryka? Byliśmy przyjaciółmi chociaż nasze relacje bywały dziwne i niektórzy twierdzili że jesteśmy parą, którą czasami udawaliśmy dla zabawy. Tak było do czasu. Pewnego dnia założył się z kumplem że pojedzie w tym pieprzonym wyścigu. Może gdybym go nie znała to bym mu wtedy nie uwierzyła, ale ja go znałam i to za dobrze. Prawdę mówiąc to ja też brałam kilka razy udział w takim wyścigu ale zawsze wychodziłam z niego jako wygrana. Patryk powiedział mi wtedy że jeżeli go wygra to powie mi coś bardzo ważnego i przez pół dnia męczyłam go o co chodziło.


WSPOMNIENIE
-Proszzzeeee powiedz co to takiegoooo . - prosiłam go już chyba 3 godziny żeby mi powiedział ale on był odporny na każda moją prośbę.
- Nie ma szans słoneczko.-powiedział wchodząc do mojego pokoju. Byliśmy u mnie w domu bo ja zostałam na tydzień sama, a reszta pojechała gdzieś do rodziny. Siadłam na podłodze i starałam się uspokoić żeby nie dostać ataku. - Ej młoda co jest ?- chłopak gdy tylko zauważył że coś jest nie tak natychmiast znalazł się obok mnie, chyba zorientował się o co chodzi bo siadł za mną i przytulił mnie kołysząc lekko na boki. To zawsze mi pomagało ale tylko jeżeli robił to on. 
Był moim lekiem na uspokojenie, kiedyś psycholog w szkole stwierdził że to dziwne ale my wiedzieliśmy dlaczego tak jest. Od początku naszej znajomości powiedzieliśmy sobie że nie jesteśmy sobie obojętni i gdy tylko zdaliśmy sobie sprawę że nasza więź nie jest do końca normalna tak tez się zachowywaliśmy. 
Po kilku minutach siedzenia tak byłam już spokojna i pewna że nie grozi mi atak, odsunęłam się od chłopaka i poszłam do łazienki przemyć twarz zimną wodą co mnie trochę otrzeźwiło. Kiedy wróciłam do pokoju zobaczyłam że chłopak siedzi oparty o moje łóżko z grubym fioletowym dziennikiem w rękach i czyta jego zawartość. Podchodząc do niego zauważyłam że to mój dziennik z tekstami piosenek, to nie tak że potrafiłam stworzyć jakieś arcydzieło, ja po prostu miałam tak że często miałam wenę i przelewałam to na papier jako tekst piosenki, a kiedy miałam czas i tekst mi się naprawdę podobał tworzyłam do niego muzyki. 
Siadłam obok chłopaka, który zamykał zeszyt. Nie byłam na niego zła bo wiedział o mnie wszystko i mógł przeczytać nawet mój pamiętnik-a nawet Kajko nie miała do niego dostępu. 
- Już wszystko w porządku?- zapytał przyciągając mnie tak że siedziałam na nim okrakiem. Pokiwałam głową w odpowiedzi i wtuliłam się w ciało chłopaka.- Będziesz wieczorem przy magazynach ? - zapytał jakby z niepewnością.
- Jeżeli tylko obiecasz że wrócisz do mnie w całości. -powiedziałam patrząc chłopakowi w oczy - Obiecujesz? - zapytałam czekając na odpowiedź wciąż patrząc chłopakowi w oczy bojąc się że może skłamać. Chłopak milczał przez dłuższy czas a ja widziałam w jego oczach wahanie i niepewność. Tylko dlaczego te mieszały się w nim te dwa uczucia? Czego nie był pewny?
- Obiecuje- odpowiedział po długim czasie. Gdy usłyszałam te słowa spojrzałam w jego oczy jeszcze raz. Teraz widziałam w nich te dwie mieszające się emocje ale widziałam także determinacje. Przysunęłam się do niego muskając delikatnie jego usta i uśmiechnęłam się czując jak odwzajemnia mój pocałunek. Ponownie wtuliłam się w chłopaka i siedzieliśmy tak aż do godziny 20, rozmawiając o wszystkim o czy się tylko dało.
- Idziemy ?- zapytał w pewnym momencie odsuwając mnie od siebie. Kiwnęłam lekko głową i biorąc kurtkę wyszliśmy z pokoju. Wychodząc z domu zamknęłam go na klucz. Wsiadłam z chłopakiem do auta i pojechaliśmy na miejsce gdzie rozgrywają. 
*KONIEC WSPOMNIENIA*


___________________________________________
Mamy pierwszy rozdział :D 
Troszke mi zajęło napisanie go i nie jestem pewna czy się wam spodoba.. Ale ja dopiero zaczynam i mam nadzieje że mi wybaczycie :)
Jeżeli czytasz to proszę zostaw opinie w komentarzu :)
Do następnego :* 

czwartek, 27 marca 2014

PROLOG: Who I am?

Kim jestem ?
 Jestem dziewczyną która przez 15
 lat swojego życia przechodziła piekło. 
Jestem jedyną dziewczyną która potrafi więcej
 niż niejeden chłopak w mojej okolicy. 
Jestem szczęśliwa że mimo iż straciłam rodzinę
teraz ją mam. Mam kochającą rodzinę.
Znajomi? Nie mam, nie potrzebuje.
Wystarczy mi Caroline i Matt.
Do tego wszystkiego potrzebuje tylko...
Samochodów...motocykli...
mojej gitary... i odtwarzacza muzyki.
Te kilka rzeczy potrafią wywołać u mnie
 więcej radości niż ktokolwiek inny. 
No chyba że Carla, ona jest najlepsza w rozśmieszaniu mnie.
W skrócie?
Jestem dziewczyną która kocha motory i samochody. 
Kocha je naprawiać i uwielbia szybka jazdę.

Chcecie poznać moją historie? 
Jeżeli tak to zapraszam!