Ughh... Czy tylko ja tak strasznie nienawidzę miejsca które nosi nazwę SZKOŁA ? Chyba nie...
Jeszcze 2 miesiące i upragnione wakacje. No cóż przeżyję, JAKOŚ.
Razem z Kat weszłam do szkoły i poszłyśmy pod sale w której miała być nasza pierwsza lekcja dzisiaj. Popatrzyłam na plakietkę wiszącą na drzwiach z napisem BIOLOGIA. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Moi drodzy męczarnie czas zacząć-pomyślałam. Weszłam do klasy i usiadłam jak zwykle w ostatniej ławce pod oknem. Wyjęłam książki i brudnopis. W sali pojawiła się Morgan... Ughh nienawidzę jej oczywiście ze wzajemnością.
- Witam klaso, dzisiaj...-zaczęła ale ja już po chwili wyłączyłam się i otwierając mój brudnopis zaczęłam myśleć jak przerobić gaz w mojej zabawce. po 45 minutach byłam pierwszą osobą która wyszła z tego piekielnego pomieszczenia. Kierunek- sala od historii,a później angielski. Każda moja lekcja wyglądała tak samo. Po 5 minutach wyłączałam się myśląc jak przerobić maszyny w moim garażu.
Czwarta lekcja. Matematyka. Po piętnastu minutach od dzwonka Pan Frost podszedł do mnie chcąc coś powiedzieć ale jak na szczęście/nieszczęście w głośniku rozległ się głos dyrektora.
-Katherina Shay proszona o natychmiastowe pojawienie się w moim gabinecie. I radzę się pospieszyć.-głos Crusch'a zabrzmiał ,a Frost był niezadowolony bo najprawdopodobniej znowu chciał porwać mnie do odpowiedzi z tego co przed chwilą tłumaczył. Wstałam zbierając swoje książki z ławki i skierowałam się do wyjścia.
- Niech się pan nie denerwuje jeszcze pan mi wstawi tą 1 do dziennika spokojnie.- rzuciłam przez ramie uśmiechając się chamsko. Po chwili będąc na korytarzu usłyszałam jego krzyk a po chwili śmiech klasy. Doszłam pod gabinet i minęłam się w progu z Greg'iem, to taki szkolny chuligan. Przynajmniej raz na 3 lekcje ląduje u Crusch'a.
-Co tym razem?-zapytałam przechodząc.
- Biologia.- rzucił i już wszystko wiedziałam. Weszłam do gabinetu a tam już czekała na mnie herbata w moim ulubionym kubku i ciasto. Nie żeby ktoś pomyślał że mam jakieś ulgi u dyra ale po prostu po 2 latach ludzie się znają.
- Cześć Rob .- rzuciłam siadając na biurku- O co tym razem chodzi?
- Jest sprawa Katherino...-powiedział z powagą w głosie.
- No mów o co chodzi.
- Ty jesteś w tym najlepsza bo zajmujesz się tym od dziecka. Tylko tobie mogę powierzyć pod opiekę mój nowy pojazd. Tylko tobie ufam.- powiedział i podał mi dwa kluczyki. Popatrzyłam na nie i uśmiech sam się pojawił na mojej twarzy. Rob kupił sobie dwa pojazdy będące jego i moim marzeniem.
Lamborgini aventador i honda VFR.
I to MI powierzył przetestowanie tego sprzętu.
- Mam nadzieje że wiesz czego od ciebie oczekuje. - dodał i chwile później rozmawialiśmy już o tym wszystkim.
Lamborgini aventador i honda VFR.
I to MI powierzył przetestowanie tego sprzętu.
- Mam nadzieje że wiesz czego od ciebie oczekuje. - dodał i chwile później rozmawialiśmy już o tym wszystkim.
Po godzinie wyszłam z gabinetu razem z dyrektorem i poszłam tak jak mi pozwolił do mnie do warsztatu gdzie podstawił rano dwa sprzęty. Od razu podeszłam do auta i wkładając kluczyki na swoje miejsce postanowiłam sprawdzić jak chodzi silnik. Chwile później usłyszałam muzykę dla moich uszu. Tu wszystko szło jak powinno, trzeba tylko sprawdzić jak jeździ ale to później. Wyłączyłam pracujący silnik i podeszłam do motoru. To był motor który był marzeniem Rob'a.
Chciałam sprawdzić jak chodzi wiec biorąc ze stolika kask wsiadłam na motor i przejechałam się do mojego ulubionego sklepu z częściami. Kupiłam olej i parę mniejszych części które potrzebowałam. Pożegnałam się z właścicielem i wychodząc zobaczyłam chłopaka przyglądającego się motorowi.
- W czymś pomóc? -zapytałam zakładając plecak z zakupami na plecy i spoglądając na chłopaka. Był to brunet z grzywką podniesioną na żelu, która wystawała spod fullcap'a. Na oczach miał czarne rayban'y więc nie widziałam jakie ma oczy. Kiedy sie mu tak przyglądałam dostrzegłam w nim podobieństwo mojego kolegi z Polski, tylko że tamten chłopak nie żyje. Przyglądał się maszynie z zaciekawieniem. W chwili w której chciał coś powiedzieć zadzwonił jego telefon. Popatrzył na wyświetlacz urządzenia i krzywiąc się odrzucił połączenie.
- Nie odbierzesz? - zapytałam patrząc na chłopaka który wyłączając komórkę schował ją do kieszeni.
- Nie, nie mam ochoty z nimi teraz.-odpowiedział patrząc na motor.
- Chcesz się przejechać? - zapytałam patrząc to na chłopaka, to na pojazd.
- Serio? - zapytał. Popatrzyłam na niego i zauważyłam że na jego twarzy maluje się ekscytacja i zdziwienie w tym samym momencie.
- Serio pytam. - odpowiedziałam uśmiechając się.- to co? Jedziesz czy jak? - dodałam wyciągając w jego stronę kask. Popatrzył nie pewnie na mnie, a później na kask.
- Jasne -odpowiedział na moje pytanie i chowając okulary do kieszeni założył kask. Wsiadłam i założyłam swój kask.
- No na co czekasz? Zaproszenie mam wysłać?- zapytałam widząc że chłopak stoi i patrzy na to co robię. Posłał mi uśmiech i wsiadł na motor obejmując mnie w pasie żeby nie spaść podczas jazdy. Kiedy to zrobił uśmiechnęłam się pod nosem.
- No to jedziemy. Podrzucę cie do domu okej? - powiedziałam do bruneta. Ten podał mi adres. Okazało się że to kilka domów ode mnie. Stwierdziłam ze pojedziemy do mnie i tam zostawię rzeczy a później go odprowadzę.
- Poczekasz na chwilkę ? Odstawie motor. - zapytałam kiedy dotarliśmy do mojego warsztatu. Chłopak kiwnął głową. Wzięłam od niego kask i odłożyłam na jego miejsce razem z moim na szafkę. Zamknęłam warsztat i wrzucając klucze do kieszeni podeszłam do chłopaka.
- Tak właściwie to jak masz na imię? - zapytał brunet gdy tylko do niego podeszłam.
- ... Kathrin ale może być Kat. -opowiedziałam patrząc na swoje trampki.
- Nathan jestem - przedstawił się chłopak uśmiechając się do mnie lekko co odwzajemniłam.- Mogę o coś zapytać?
- Słucham.
- Czyj to był warsztat?
- Mój. -opowiedziałam patrząc na niego. - Dlaczego pytasz?
- Wydawało mi się że stało tam auto mojego wujka Roba... ale chyba się pomyliłem.
- A jest on dyrektorem
- North West High Scholl.-powiedzieliśmy razem. Chłopak popatrzył na mnie z zaciekawionym spojrzeniem.
- Znasz go? -zapytał gdy ocknął się z szoku.
- Taaa. Chodzę do tamtej szkoły a Rob to chyba jedyna normalna osoba w tej budzie. -powiedziałam. - i tak to było jego auto chciał żebym sprawdziła czy wszystko chodzi tak jak powinno.
- Widocznie ci ufa skoro to tobie powierzył to zadanie -powiedział Nath uśmiechając się do mnie. Kiwnęłam głową. W tym samym momencie dotarliśmy pod jego dom. - chciałem... -zaczął mówić ale przerwało mu otwarcie drzwi i chwile później chłopak w lokach zaczął na niego wrzeszczeć.
- Młody do jasnej cholery! Gdzie ty byłeś?!? Szukamy cie od trzech godzin!! Telefonu nawet nie potrafisz odebrać?!!! - loczek chyba nawet nie zauważył ze Nathan nie jest sam.
Chłopak spojrzał na mnie błagając spojrzeniem o pomoc. Stanęłam obok niego wtulając się w jego ramie i w tym samym momencie loczek mnie zauważył przez co umilkł.
- Umm... No.. to... my... po-pogadamy później młody.- powiedział w szoku i w jednej sekundzie zniknął w drzwiach domu. Popatrzyłam na chłopaka którego dalej obejmowałam i zauważyłam na jego twarzy szeroki uśmiech.
- Dziękuje za pomoc. - usłyszałam gdy odsunęłam się od chłopaka stając jakieś dwa metry przed. Podniosłam na niego swój wzrok i zobaczyłam że mi się przygląda. - w sumie... to czemu mi pomogłaś? Myślałem że to zignorujesz i będziesz patrzyć co się stanie.
- Ja... umm.. nie wiem. Przepraszam... nie powinnam.- powiedziałam i odeszłam jak najdalej od chłopaka.
*pare godzin póżniej, *
Leżałam na łóżku w moim pokoju i zastanawiałam się dlaczego to zrobiłam. No właśnie czemu?
Tak szczerze to naprawdę nie wiedziałam czemu . Może dlatego ze ten chłopak wydawał mi się bardzo podobny do Patryka? Byliśmy przyjaciółmi chociaż nasze relacje bywały dziwne i niektórzy twierdzili że jesteśmy parą, którą czasami udawaliśmy dla zabawy. Tak było do czasu. Pewnego dnia założył się z kumplem że pojedzie w tym pieprzonym wyścigu. Może gdybym go nie znała to bym mu wtedy nie uwierzyła, ale ja go znałam i to za dobrze. Prawdę mówiąc to ja też brałam kilka razy udział w takim wyścigu ale zawsze wychodziłam z niego jako wygrana. Patryk powiedział mi wtedy że jeżeli go wygra to powie mi coś bardzo ważnego i przez pół dnia męczyłam go o co chodziło.
Chłopak spojrzał na mnie błagając spojrzeniem o pomoc. Stanęłam obok niego wtulając się w jego ramie i w tym samym momencie loczek mnie zauważył przez co umilkł.
- Umm... No.. to... my... po-pogadamy później młody.- powiedział w szoku i w jednej sekundzie zniknął w drzwiach domu. Popatrzyłam na chłopaka którego dalej obejmowałam i zauważyłam na jego twarzy szeroki uśmiech.
- Dziękuje za pomoc. - usłyszałam gdy odsunęłam się od chłopaka stając jakieś dwa metry przed. Podniosłam na niego swój wzrok i zobaczyłam że mi się przygląda. - w sumie... to czemu mi pomogłaś? Myślałem że to zignorujesz i będziesz patrzyć co się stanie.
- Ja... umm.. nie wiem. Przepraszam... nie powinnam.- powiedziałam i odeszłam jak najdalej od chłopaka.
*pare godzin póżniej, *
Leżałam na łóżku w moim pokoju i zastanawiałam się dlaczego to zrobiłam. No właśnie czemu?
Tak szczerze to naprawdę nie wiedziałam czemu . Może dlatego ze ten chłopak wydawał mi się bardzo podobny do Patryka? Byliśmy przyjaciółmi chociaż nasze relacje bywały dziwne i niektórzy twierdzili że jesteśmy parą, którą czasami udawaliśmy dla zabawy. Tak było do czasu. Pewnego dnia założył się z kumplem że pojedzie w tym pieprzonym wyścigu. Może gdybym go nie znała to bym mu wtedy nie uwierzyła, ale ja go znałam i to za dobrze. Prawdę mówiąc to ja też brałam kilka razy udział w takim wyścigu ale zawsze wychodziłam z niego jako wygrana. Patryk powiedział mi wtedy że jeżeli go wygra to powie mi coś bardzo ważnego i przez pół dnia męczyłam go o co chodziło.
WSPOMNIENIE
-Proszzzeeee powiedz co to takiegoooo . - prosiłam go już chyba 3 godziny żeby mi powiedział ale on był odporny na każda moją prośbę.
- Nie ma szans słoneczko.-powiedział wchodząc do mojego pokoju. Byliśmy u mnie w domu bo ja zostałam na tydzień sama, a reszta pojechała gdzieś do rodziny. Siadłam na podłodze i starałam się uspokoić żeby nie dostać ataku. - Ej młoda co jest ?- chłopak gdy tylko zauważył że coś jest nie tak natychmiast znalazł się obok mnie, chyba zorientował się o co chodzi bo siadł za mną i przytulił mnie kołysząc lekko na boki. To zawsze mi pomagało ale tylko jeżeli robił to on.
Był moim lekiem na uspokojenie, kiedyś psycholog w szkole stwierdził że to dziwne ale my wiedzieliśmy dlaczego tak jest. Od początku naszej znajomości powiedzieliśmy sobie że nie jesteśmy sobie obojętni i gdy tylko zdaliśmy sobie sprawę że nasza więź nie jest do końca normalna tak tez się zachowywaliśmy.
Po kilku minutach siedzenia tak byłam już spokojna i pewna że nie grozi mi atak, odsunęłam się od chłopaka i poszłam do łazienki przemyć twarz zimną wodą co mnie trochę otrzeźwiło. Kiedy wróciłam do pokoju zobaczyłam że chłopak siedzi oparty o moje łóżko z grubym fioletowym dziennikiem w rękach i czyta jego zawartość. Podchodząc do niego zauważyłam że to mój dziennik z tekstami piosenek, to nie tak że potrafiłam stworzyć jakieś arcydzieło, ja po prostu miałam tak że często miałam wenę i przelewałam to na papier jako tekst piosenki, a kiedy miałam czas i tekst mi się naprawdę podobał tworzyłam do niego muzyki.
Siadłam obok chłopaka, który zamykał zeszyt. Nie byłam na niego zła bo wiedział o mnie wszystko i mógł przeczytać nawet mój pamiętnik-a nawet Kajko nie miała do niego dostępu.
- Już wszystko w porządku?- zapytał przyciągając mnie tak że siedziałam na nim okrakiem. Pokiwałam głową w odpowiedzi i wtuliłam się w ciało chłopaka.- Będziesz wieczorem przy magazynach ? - zapytał jakby z niepewnością.
- Jeżeli tylko obiecasz że wrócisz do mnie w całości. -powiedziałam patrząc chłopakowi w oczy - Obiecujesz? - zapytałam czekając na odpowiedź wciąż patrząc chłopakowi w oczy bojąc się że może skłamać. Chłopak milczał przez dłuższy czas a ja widziałam w jego oczach wahanie i niepewność. Tylko dlaczego te mieszały się w nim te dwa uczucia? Czego nie był pewny?
- Obiecuje- odpowiedział po długim czasie. Gdy usłyszałam te słowa spojrzałam w jego oczy jeszcze raz. Teraz widziałam w nich te dwie mieszające się emocje ale widziałam także determinacje. Przysunęłam się do niego muskając delikatnie jego usta i uśmiechnęłam się czując jak odwzajemnia mój pocałunek. Ponownie wtuliłam się w chłopaka i siedzieliśmy tak aż do godziny 20, rozmawiając o wszystkim o czy się tylko dało.
- Idziemy ?- zapytał w pewnym momencie odsuwając mnie od siebie. Kiwnęłam lekko głową i biorąc kurtkę wyszliśmy z pokoju. Wychodząc z domu zamknęłam go na klucz. Wsiadłam z chłopakiem do auta i pojechaliśmy na miejsce gdzie rozgrywają.
*KONIEC WSPOMNIENIA*
___________________________________________
Mamy pierwszy rozdział :D
Troszke mi zajęło napisanie go i nie jestem pewna czy się wam spodoba.. Ale ja dopiero zaczynam i mam nadzieje że mi wybaczycie :)
Jeżeli czytasz to proszę zostaw opinie w komentarzu :)
Do następnego :*